Sytuacja zmieniła się diametralnie w latach 80. ubiegłego wieku, kiedy rachunki na hasło stały się przedmiotem regularnych nadużyć ze strony osób podejrzanego niekiedy autoramentu. Kolejne rysy na szwajcarskim wizerunku spowodowały informacje (później potwierdzone), że w Szwajcarii bezpieczną przystań finansową znaleźli m. in. krwawi afrykańscy dyktatorzy czy pozostali przy życiu i ukrywający sie naziści - przechowujący w helweckich skarbcach tzw. pieniądze Holokaustu (zrabowane ofiarom wojennym kosztowności i upłynnione mienie).
Głośna była także sprawa kont ofiar II wojny światowej, których ujawnienia odmawiano spadkobiercom. Wielu wpływowych ludzi uznało to za moralną kompromitację Szwajcarii, choć z drugiej strony - paradoksalnie - bynajmniej nie zaszkodziło to opinii tamtejszych banków. Stało sie wprost przeciwnie, gdyż był to dowód, że szwajcarskie banki potrafią zachować tajemnicę mimo historycznych zawirowań. Nie zmienia to faktu, że w obliczu takich dwuznacznych sytuacji bankowcy szwajcarscy sami zainicjowali stosowne zmiany prawne - także w trosce o własną wiarygodność w międzynarodowym systemie bankowym i w obronie przed zarzutami ukrywania majątków przestępców. Obecnie różnica między rachunkiem „na nazwisko” i takim „na hasło” jest taka, że dane osobowe właściciela rachunku „na hasło” są dostępne wyłącznie dla ściśle określonego grona pracowników banku.
Nie jest to zatem konto całkowicie anonimowe i bank może w pewnych (niezwykle rzadkich) okolicznościach zostać zwolniony z tajemnicy chroniącej tożsamość klienta. Jednak - jak głosi popularne powiedzenie - przyroda nie znosi próżni. W związku z tym dawne anonimowe rachunki bankowe zastąpiły nowe i legalne instrumenty finansowe, tj. prywatne fundacje czy trusty. Ta druga możliwość jest rodzajem powiernictwa, ogólnie polegającym na tym, że majątek jednocześnie się ma i się go nie ma. Właściciel majątku, czyli założyciel trustu, powierza go innej osobie (powiernikowi), określając jednocześnie, w jaki sposób należy majątkiem zarządzać. Beneficjentem jest najczęściej założyciel trustu lub osoby przez niego wskazane (niekoniecznie rodzina).
W rezultacie formalnym właścicielem majątku jest powiernik, ale były właściciel wciąż niemal całkowicie kontroluje te aktywa. Taka konstrukcja ponoć znakomicie zabezpiecza np. przed wierzycielami czy nieuprawnionymi roszczeniami spadkowymi.